Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Nauka pozytywnego myślenia
Beata Kustra
piątek, 20 stycznia 2017
 Teatr



Monika Strzępka i Paweł Demirski zapowiadali, że ich „Triumf woli” będzie spektaklem zarażającym dobrą energią, którego najważniejszym przesłaniem będzie wiara w drugiego człowieka. Tymczasem opowiadane przez aktorów Narodowego Starego Teatru historie nie są całkiem entuzjastyczne – za wieloma z nich kryją się za wyrzeczenia i porażki...

Widzowie wchodzą do dużej sali Narodowego Starego Teatru w Krakowie przez irytująco pikające bramki lotnicze. Kiedy zgaśnie światło, tą samą drogą próbuje się przedostać na scenę, będącą jak wyspa z dramatu „Burza”, sam William Szekspir (Krzysztof Zawadzki) – ubrany w glany i kraciastą koszulę punk i przez cały spektakl popijający piwo. Zawadzki w tej roli głównie przygląda się innym bohaterom w nadziei na znalezienie inspiracji, chociaż niekiedy wciela się też w postać trenera reprezentacji piłki nożnej Samoa. Być może „Triumf woli” to projekcja wyobraźni dramatopisarza próbującego napisać kolejny dramat na zlecenie Człowieka, który nie umiał mówić o sobie dobrze (Marcin Czarnik)? Początek przedstawienia przypomina wspomniany Szekspirowski dramat: na scenie piasek i kilka porozrzucanych foteli; wśród których znajdują się przypadkowi, nieznani sobie rozbitkowie z niedawnej katastrofy lotniczej. Po rozświetleniu tej przestrzeni, w toku dalszego rozwoju akcji okazuje się, że scena to miniatura świata – miejsca, w których rozgrywają się kolejne sceny, zmieniają się, a aktorzy, chociaż mają przypisaną im główną rolę, wcielają się także w inne postaci, żonglują nimi i z łatwością porzucają jedną, by przejąć następną, pomocną w zbudowaniu kolejnych scen przedstawienia.

Tytuł spektaklu budzi skojarzenie z propagandowym filmem Leni Riefenstahl. Monika Strzępka i Paweł Demirski oczyszczają to wyrażenie z negatywnych emocji i nadają mu nowe, optymistyczne znaczenie. Twórcom daleko do poparcia czy choćby akceptacji faszystowskich poglądów – na scenie triumfują optymizm i wiara w dobro traktowane jako część natury człowieka. Ich inspiracją był film Miloša Formana „Człowiek z księżyca” – kiedy jego główny bohater dowiaduje się, że jest chory na raka, postanawia zorganizować stand up show w Nowym Jorku, pozwalający mu zebrać energię do walki chorobą. Co prawda w spektaklu Strzępki i Demirskiego (inaczej niż np. w wałbrzyskim „O dobru”) tym razem nikt nie walczy z chorobą, jednak rozbitkowie, aby urozmaicić sobie czas i pokrzepić serca, opowiadają historię o swoich „pierwszych razach” – biegu w maratonie, wydaniu pierwszej płyty w Malawi, historii jedynego gola w karierze reprezentacji piłki nożnej z Samoa. Ta doza pozytywnej energii wywołuje mieszane uczucia: zachwyt i euforię części publiczności, która po (do)słownym zakończeniu przedstawienia przez Dorotę Segdę wstaje i wspólnie z aktorami śpiewa piosenkę „There Is Power In A Union” (będącą robotniczym manifestem jedności), ale też zdenerwowanie, prowokujące niektórych widzów do manifestacyjnego opuszczania sali w trakcie przedstawienia. Kolejne historie opowiadane przez aktorów nie tworzą wzajemnych zależności: spektakl się dłuży, a widz może być momentami poirytowany sceniczną euforią, która w żaden sposób nie przyczynia się do rozwoju akcji.

Prezentowane historie nie mają granic tematycznych ani czasoprzestrzennych. „Triumf woli” to kompilacja kilku wątków, które nie łączą się w jedną, spójną całość – ich cechą wspólną i zadaniem, do którego zostały przywołane przez Strzępkę i Demirskiego, jest wprowadzanie dobrej energii oraz udowadnianie, że jeżeli człowiek chce, to potrafi! Wśród rozbitków znajdują się jednak także malkontenci, którym z trudem przychodzi uczestnictwo w próbie stworzenia pozytywnej atmosfery na bezludnej wyspie. Pod wpływem Yogi Śmiechu (Monika Frajczyk) i w nich górę bierze optymizm: Zły wilk 1 (Anna Radwan) przemienia się w dobrą Wróżkę, Zły Wilk 2 (Radosław Krzyżowski) okazuje się indyjskim wieśniakiem, który przez 22 lata swojego życia – po doświadczeniu śmierci żony, do której nie zdążyła dojechać karetka – drążył tunel w skale, pozwalający ludziom z wioski szybciej przedostać się do szpitala; Brat McDonald 1 (Krystian Durman) i Brat McDonald 2 (Marcin Czarnik), którzy zbezcześcili rodzinny przepis na stek, otwierając fast food, przepraszają Wujka McDonalda (Adam Nawojczyk).

Kolejne wątki są coraz bardziej nieprawdopodobne i oczywiście… pozytywne. Jednym z ciekawszych jest historia dziewięcioletniego mongolskiego chłopca (Marta Nieradkiewicz), który dla przetrwania swojej wioski musi wygrać wyścig – co oczywiście mu się udaje. Przez ponad połowę spektaklu biega po scenie w futrzanej czapce w poszukiwaniu odpowiedniego konia (w roli wierzgającego i nieokiełznanego rumaka Krystian Durman). Wraz z chłopcem biega Dorota Segda w roli Kathrin Switze przygotowującej się do udziału w maratonie. Pierwsza kobieta, która przebiegła ponad 42-kilometrowy dystans – straszona wypadnięciem macicy oraz zmagająca się z bandą „siusiaków w szarych dresach” – przyczyniła się do dopuszczenia kobiet do udziału w biegu bostońskim. W swoistym zbiorze silnych kobiet znajduje się jeszcze Rachel Carson (Dorota Pomykała) – amerykańska biolożka i działaczka na rzecz ekologii, do której w spektaklu list o pomoc w walce z pestycydami piszą wieloryby – oraz utalentowana Songhoy Blues z Malawi (w tej roli także Monika Frajczyk), która pod groźbą śmierci, mimo powszechnego zakazu tworzenia muzyki w jej kraju, postanawia wydać płytę.

Wątki męskich bohaterów są równie niesamowite: Małgorzata Zawadzka jako kapitan reprezentacji piłki nożnej z Samoa przedstawia historię jedynej bramki w historii rużyny; Michał Majnicz gra chorego górnika, który za odprawę z kopalni pod wpływem impulsu pojechał do Indii; Juliusz Chrząstowski – człowieka, którego co roku odwiedza uratowany przez niego pingwin.

Najciekawsza scena przedstawienia nawiązuje do strajku pracowników walijskich kopalni w latach 80. XX wieku oraz konfliktu na linii Margaret Thatcher – Arthur Scargill (przywódcy Krajowego Związku Górników). Strajk górników (Juliusz Chrząstowski i Michał Majnicz) poparła jedynie organizacja LGBT. Podczas śpiewanej i granej na żywo przez aktorów piosenki „There Is Power In A Union” przedstawiciele grupy Gays Support The Miners (Krystian Dumran) łączą się w – przełamującym bariery homoseksualnej dyskryminacji – zjednoczeniowym uścisku z górnikiem, granym przez Juliusza Chrząstowskiego.

„Triumf woli” zdecydowanie nie jest najlepszym tekstem Pawła Demirskiego. Spektakl momentami traci energię, akcja zdaje się nadmiernie rozwlekła, a dialogi są jak niepasujące do siebie puzzle. W tej efemerycznej przestrzeni świetnie odnajdują się jednak aktorzy Narodowego Teatru Starego, którzy po raz kolejny potwierdzają, że są jednym z lepszych zespołów aktorskich w Polsce. Ich interpretacje – wzbogacone o grę na instrumentach, tańce oraz śpiew – pozbawione są przerysowania i psychologicznego wcielania się w postacie. Warto ten spektakl zobaczyć właśnie dla aktorskich gwiazd Teatru Starego, które wyzbywają się swoich gwiazdorskich ambicji.


Paweł Demirski, „Triumf woli”
reżyseria: Monika Strzępka
scenografia: Martyna Solecka
muzyka: Stefan Wesołowski
kostiumy: Arek Ślesiński
ruch sceniczny: Jarosław Staniek
wideo: Robert Mleczko
Kraków, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej
premiera: 31.12.2016

Fot. Magda Hueckel

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×