Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Burzmy kościoły! / Chrześcijaństwo dla zaawansowanych
Marek Bochniarz
czwartek, 16 kwietnia 2015
 Teatr



„Gdzie w tym bałaganie postawi pan Matkę Boską?!?”
Anna-Maria, zgorszona widokiem zagraconego pokoju pana Rupnika, „Raj: wiara” Ulricha Seidla

„To ważne, aby na progu dorosłości płomień wiary urósł w siłę – żeby rozświetlił ten mroczny świat, a inni mogli ujrzeć kogoś wyjątkowego, kto nie sprzedał swojej duszy: Wojownika Chrystusa”
ojciec Weber do swej trzódki, „Droga krzyżowa” Dietricha Brüggemanna


Po obejrzeniu „Męczenników” najpierw myślimy, że to proste, czy wręcz prostolinijne przedstawienie. A Grzegorz Jarzyna wystawił sztukę o fundamentalizmie religijnym po europejsku, czyli – zwłaszcza w czasach, gdy jesteśmy Charliem Hebdo – rzecz na gorący temat społeczny. Wówczas uprawiałby jednak li tylko teatralną reporterkę: oto bierze ważną sztukę cenionego dramaturga, pasującą pod uprzednio wydumane, postępowe przesłanie i z jej pomocą komentuje niedawne wydarzenia. Udało mu się jednak o wiele więcej – wymierzył siarczysty policzek coniedzielnym katolikom, którzy już dawno zapomnieli, po co im ta religia – i skąd się wzięło chrześcijaństwo.


W „Męczennikach” toksyczną iskrą religijnej pasji jest zarażona Lidka – nastolatka wychowywana (lub ignorowana) przez samotnego ojca. Dziewczyna po śmierci rodzicielki ukojenie znajduje w szatańskich wersetach Dobrej Książki. Dlaczego szatańskich? Bo Pismo wypełnia pustkę w sercu i umyśle zagubionej Lidki, zapełniając je perwersyjnymi wersetami z najbardziej kultowej książki świata. Ich lektura w stylu dowolnym, jakiej panicznie boi się duchowieństwo, rozsadza wszystkie więzi Lidki z doczesnością. W starciu z zachłannym Słowem przegrywają wszyscy: rodzina, szkoła, potencjalna kochanka z chromą nogą (dobry materiał na cudowne uzdrowienie, choć zły na partnerkę, bo lesbijstwem ortodoksi się już brzydzą), a nawet… ksiądz.

Kleryk z „Męczenników” ma spory apetyt na świętokradztwo – wymianę lidkowego złotoustwa na drobne podczas spotkań wiernych, typu oaza. Dziewczyna brzydzi się jednak instytucjonalnymi półśrodkami. Przemawianie do tych, których wiara jest letnia, wywołuje w niej mdłości. Lidka odczuwa też wstręt do Domów Bożych – z chęcią zburzyłaby te kuriozalne budynki, gdyż jej bóg jest za duży na śmieszne budowle wzniesione ludzką ręką. Przebywa wszędzie i ma nieokreśloną formę, niewyobrażalną dla maluczkich. W „Męczennikach” bóstwo przypomina starotestamentowego Jahwe, twardego i nieczułego niczym głaz na modły i gusła Lidki, obojętnego na jej śmieszne, niewinne zabawy w proroka Pisma i uzdrowiciela.

Marius von Mayenburg w postaci Lidki przypomina nam stare i niepokorne czasy pierwszych chrześcijan, kojarzące się z anarchizmem i kulturalną alternatywą, rytuałami odgrywanymi w mroku i poza głównym, politeistycznym nurtem ówczesnej Europy. Być może, gdyby chrześcijanie poszli drogą ikonoklazmu i ekstremizmu, rezygnując z instytucji kapłaństwa, nie przystali na półśrodki i złagodzenie religijnych reguł, dziś przypominaliby swoim zachowaniem Lidkę, chrystusową bojowniczkę o przywrócenie podziałów na nieskazitelną jasność i aksamitny mrok.

W adaptacji Grzegorza Jarzyny zachwyca dzika energia Justyny Wasilewskiej w roli Lidki – w sztuce istoty fizycznie kruchej, ale też pałającej zagadkową siłą religijnej ascetki i –spalającej się na wzór feniksa, który zawsze otrzepie przydymione pióra i podejmie przerwany lot. Reżyser, który dekadę temu wystawił „Cosi fan tutte” Mozarta w poznańskim Teatrze Wielkim w eksplozywnej poetyce horror vacui, tym razem ograniczył się do oszczędnych środków, aby tym silniej wybrzmiały ideowe pojedynki słowne ze sztuki von Mayenburga. Elementy wideo Roberta Mleczki, w większości zrealizowane w konwencji realistycznej, sugerują, że Jarzyna – gdy wystawia sztuki w teatrze – trochę tęskni do kina. Gdy sięga jednak po język filmu w „Między nami dobrze jest” Doroty Masłowskiej, produkuje z jego pomocą bardzo teatralne rzeczy.

Być może to ostre rozdarcie, bezustanne balansowanie między teatrem a X muzą, jest w przypadku „Męczenników” skutkiem poddania się urokowi tekstu von Mayenburga, który należy do najlepszych spośród niemieckich świntuchów – pisząc banalnie, łudzi nas gładką powierzchnią, byśmy tym głębiej ugrzęźli w bagnie. Gdy dramaturg sięgnął po nazistowską przeszłość Niemiec w „Kamieniu”, pokazał, jak łatwo jego rodacy fabrykują historyjki o ocalonych Żydach przez dobrych rodziców, dziadków, krewnych, aby można było zachować twarz i dobre samopoczucie. „Męczenników” można z kolei potraktować jako wariację, dopisek do tematu z filmu Dietricha Brüggemanna „Droga krzyżowa” – odpowiedź na pytanie, co zrobiłaby gorąca wyznawczyni i zauroczony nią chłopak, gdyby mieli trochę więcej lat i hormonów w swoich ciałach.


Marius von Mayenburg, „Męczennicy”
reżyseria: Grzegorz Jarzyna
scenografia: Monika Pormale
wideo: Robert Mleczko
TR Warszawa
premiera: 14.03.2015

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×