Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
W pudle
Marek Bochniarz
sobota, 08 listopada 2014
 Teatr


„Istnieją niewątpliwie kobiety o niewolniczym usposobieniu, tak jak i mężczyźni. I podobnie jak mężczyźni, kobiety podziwiają silniejszych od siebie. Ale podziwiać silnego i żyć pod jego mocną ręką to dwie różne sprawy”
G.B. Shaw, „Pigmalion”, akt V.

Wiele osób mówi, że żyjemy w czasach, gdy język jest wszystkim – twierdzi Wojciech Ziemilski. Na wariację na temat „Pigmaliona” wybrał teatr Komuna//Warszawa, w którego przedstawieniach ciągle powraca refleksja o rozdźwięku między językiem a czynem, teorią a praktyką. Być może dlatego nikt na scenie nie deklamuje tekstu George’a Bernarda Shawa. Tylko gdzie jest ta scena?

Swoją operację na „Pigmalionie” – opowieści o wtórnej akwizycji języka – Ziemilski określa mianem ćwiczenia z empatii ekstremalnej. W sztuce Shawa kwiaciarka uliczna Eliza Doolittle wpada w macki kompulsywnego lingwisty Higginsa. Dżentelmen, który nienawidzi hipokryzji establishmentu, sam go wspiera, ucząc pięknej wymowy nieokrzesanych, świeżo upieczonych bogaczy i domorosłych światowców. Dziewczyna jest dla niego kreaturą, kozą, stworzeniem o „rozkosznie niskim poziomie”, wywłoką uliczną (tak to przynajmniej brzmi w przekładzie Floriana Sobieniowskiego) – wdzięcznym obiektem do tortur i pseudonaukowych badań. Higgins pozbawia Elizę tożsamości klasowej i alienuje od społeczeństwa, lepiąc z niej piękną i bezsilną lalkę, którą może pokazywać w wyższych sferach. Trudno nie czuć sympatii do nieszczęsnej i niechęci do okrutnika. U Ziemilskiego jednak nie idzie o takie bezpieczne, wywoływane przez starą literaturę uczucia.

Współczesny „Pigmalion” powraca w wersji minimalistycznej i niekompletnej, jakby skupiony na refleksji, że przekazywanie języka jest przekazywaniem kultury, a empatia – jeśli się wydarza – zawsze jest prawdziwa i wymaga oparcia w materiale konkretnym i autentycznym. Eksperyment reżysera przypomina perwersyjną i okrutną zabawę z jego „Prologu”, w którym grupie piętnastu widzów i zarazem uczestników ze słuchawkami na uszach wydawano polecenia. Rzecz w założeniu autora miała być wyzwalająca, ale dla niektórych stała się skrajnym doświadczeniem przemocy psychicznej. W „Pigmalionie” widzo-uczestnik jest jeden i – tak jak Eliza z dramatu Shawa – podlega serii zabiegów, mających uczynić z jednostki zastanej jednostkę odmienioną, poruszoną. Nad eksperymentem czuwa jedna aktorka, która wprowadza widzo-uczestnika do zamkniętej przestrzeni kartonu, przyjmującego dowolny kształt w zależności od potrzeb, nacisku z wewnątrz i przebiegu teatralnych zabaw w turlanie się w tekturze, w bieganie w otoczeniu tektury, w składanie tektury...

Brzmi absurdalnie i tak też reaguje publiczność, wychodząc w trakcie przedstawienia znudzona i poirytowana. Zanim karton zacznie swoje wędrówki po sali, wywołując salwy śmiechu i (zapewne) reakcje niedowierzania, że to się dzieje naprawdę, tkwi dłuższy czas w miejscu, a aktorka udziela cichych instrukcji swojej… ofierze? Żeby nie było nam zbyt wygodnie w czasie obserwowania wyczynów mobilnego kartonu z teatru współczesnego, aktorka wprowadza element ekshibicjonistyczny, zdając relację z prawdziwej, bolesnej historii związanej z uwięzieniem w języku, którą przeżyła ze swym synem Kaziem. Obserwowanie tego, jak dziecko próbuje podjąć kontakt z otoczeniem, choć zaprezentowane w formie wideo, może działać silniej niż to, co widzimy na scenie. Kazio, podobnie jak przypadkowa osoba z widowni, nikogo nie udaje, po prostu jest i dobrowolnie uczestniczy w zaproponowanej mu grze.

Ziemilski, będąc – jak sam twierdzi – wielkim fanem publiczności, nigdy nie posuwa się w „Pigmalionie” za daleko, choć na pewno próbuje przebić niewidzialną barierę między sceną a widownią. Chce zaktywizować odbiorcę i pobudzić go w większym stopniu do emocji niż refleksji – zapewne z poczucia niesmaku do drogi intelektualnej, dobrej do okrutnych przedsięwzięć pokroju bezdusznych zabaw Higginsa. W wypadku poznańskiej publiczności docelowym widzem Ziemilskiego jest przede wszystkim osobnik dzieciaty, bo wśród takiej części mieszkańców miasta prowadzono też badania antropologiczne w projekcie interdyscyplinarnym „My, mieszczanie”. Powody były zrozumiałe – gdy wyprodukujemy potomków, kończy się czas beztroski i zaczynają nas coraz szczelniej oplatać zobowiązania społeczne, z którymi przychodzą też żelazne reguły co do używania odpowiednika języka, kodów wymaganych w określonych sytuacjach komunikacyjnych. Wracamy do „Pigmaliona”, tym razem do pouczającej przedmowy autora na temat społecznej tresury:

„Wreszcie, na pociechę tym, którzy martwią się gminnym akcentem stanowiącym przeszkodę do objęcia wyższego stanowiska, chciałbym dodać, że przemiana, jaka dzięki prof. Higginsowi dokonała się w kwiaciarce ulicznej, nie jest ani niemożliwa, ani niezwykła [...] Niech ambitne kwiaciarki, które przeczytają tę sztukę, nie wyobrażają sobie, że będą mogły podawać się za wytworne damy naśladując ich wymowę, ale nie mając odpowiedniego wyszkolenia. [...] Małpowanie może je tylko ośmieszyć”.


George Bernard Shaw „Pigmalion”
reżyseria: Wojtek Ziemilski
scenografia, współpraca reżyserska, wideo: Wojtek Pustoła
Poznań, Centrum Kultury Zamek w ramach projektu „My, mieszczanie”
premiera: 25.10.2014
Spektakl obejrzeć można 8 i 9 listopada w teatrze Komuna//Warszawa.

fot. Maciej Kaczyński

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×