Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Przedszkole ogólnokształcące
Piotr Dobrowolski
piątek, 20 września 2013
 Teatr

„Lekcja” w poznańskim Teatrze Nowym jest jak powrót do szkoły sprzed kilkudziesięciu lat. Programowy brak logiki w prowadzeniu postaci i wszechogarniająca nuda sprawiają, że trudno wysiedzieć choćby godzinę, a uwagę przyciągają jedynie biologiczne preparaty. Ale martwy królik nie uratuje spektaklu.

Twórczość Eugene’a Ionesco, przez większość widzów teatralnych słusznie łączona z pojęciem dramatu absurdu, wydaje się ponadczasowa. Nawet pobieżny rzut oka na jego sztuki pozwala na wskazanie w nich wielu zjawisk charakterystycznych dla współczesności. Dziś, podobnie jak wówczas, kiedy powstawały „Krzesła”, „Łysa śpiewaczka” czy „Nosorożec”, pozbawieni wiary ugruntowanej przez religię ludzie doświadczają egzystencjalnego absurdu. Przyzwyczailiśmy się do tego i nauczyliśmy z tym żyć. Dlatego dramat absurdu w wersji znanej z twórczości Ionesco, choć mógłby czasem wywoływać także głębszą refleksję, dzisiaj przede wszystkim bawi, prowokując widzów do śmiechu z samych siebie. Ale przypomina także o powszechności otaczających nas, rozumianych dosłownie, absurdów: paradoksalnych, dziwnych, niezrozumiałych i niewytłumaczalnych działań, zjawisk i zdarzeń.

W twórczości Ionesco znajdziemy też temat informacyjnego szumu, problemów z komunikacją i porozumieniem między ludźmi; jest tu ciągła gra w dominację, są dowody na bezsens każdej ideologii, jest krytyka ulegania chwilowym modom. I chociaż wydawać się może, że wszystko, o czym tu mowa, przyczynia się do niesłabnącej popularności jego tekstów na polskich scenach, dramaturg ten nie należy u nas wcale do najczęściej wystawianych. Ciekawe tematy nie wystarczą bowiem za rekompensatę dla archaiczności języka jego sztuk i coraz łatwiej dostrzegalnej anachroniczności prezentowanych w nich sytuacji, które współczesnym widzom trudno zrozumieć.

Sztuki Ionesco nie są inscenizacyjnymi samograjami, a każda próba ich wystawienia wymaga dobrego pomysłu inscenizacyjnego. Bez niego łatwo o porażkę, którą od czasu do czasu słodzić mogą ewentualnie wybuchy śmiechu pojedynczych widzów. Nawet one nie zmienią jednak faktu, że samo przypominanie teatralnej publiczności o jej uwikłaniu w sieć absurdalnego systemu nie jest wystarczającym argumentem za umieszczaniem takich przedstawień w repertuarze. Diagnoza ta odnosi się również do najnowszej inscenizacji „Lekcji”, pokazanej na Trzeciej Scenie Teatru Nowego w Poznaniu. Jej reżyser, Waldemar Szczepaniak, to znakomity poznański aktor, któremu jednak – mimo dużego doświadczenia scenicznego – nie udało się znaleźć przekonującego klucza do tej sztuki. Jego pomysły na jej wystawienie zaskakują banalnością.

Każda z trzech pojawiających się na scenie postaci prowadzona jest w innej manierze teatralnej, prowokując wrażenie niespójności. Grana przez Marię Rybarczyk gosposia, występując w białym fartuchu laborantki albo intendentki, inicjuje spektakl przez bezpośredni kontakt z publicznością. Sceniczna Marysia, zamykająca na klucz drzwi teatralnej sali, choć mogłaby panować nad całością sytuacji, rzadko – poza prologiem – sygnalizuje posiadanie rozszerzonych kompetencji. Z kolei Uczennicy, wywołanej przez nią spośród publiczności na tytułową lekcję, z trudem przychodzi łączenie dwóch teatralnych światów. Nie przekonuje już samo wyjście Martyny Zaremby na scenę i poddanie się przez jej postać pokusie uzyskania rozszerzonej wiedzy i „pełnego dyplomu doktorskiego”. Jednak późniejsze poszukiwanie przez nią kontaktu wzrokowego z widzami oraz jej chwilowy powrót na wcześniej zajmowane miejsce, prowadzą do całkowitego rozbrojenia sytuacji, w której się znalazła. A przecież wrażenie jej osaczenia i uwięzienia wydaje się koniecznym elementem fabularnym „Lekcji”. Również późniejsze działania tej postaci: próby odcinania się od sytuacji, w której się znajduje przez zatykanie uszu, prowokowanie Profesora wypowiadanymi zaczepnie błędnymi odpowiedziami na jego pytania, a zwłaszcza uwodzenie go zmysłowym flamenco tańczonym na stole (jako banalna odpowiedź aktorska na hasło Hiszpania), przyczyniają się tylko do niepowodzenia spektaklu. Reżyserujący go Waldemar Szczepaniak w roli Profesora to ciapowaty belfer w przykrótkich spodniach. Nie daje żadnych powodów, by uwierzyć, że jest on w stanie zdominować przewyższającą go wzrostem i zagłuszającą intonacją, pewną siebie dziewczynę – córkę bogatych rodziców, bywalczynię poznańskich teatrów. Zmiana jego nastroju następuje bez zapowiedzi i nie przekonuje, prowadząc widzów w dół kolejnych stopni dezorientacji.

Zapowiedzi tego spektaklu sugerowały, że dotyczyć on będzie tematu zagubienia w nowoczesnym społeczeństwie informacyjnym. Brak w nim jednak jakichkolwiek przesłanek, że zamiar ten zrealizowano. Surowe wnętrze prowincjonalnej szkolnej klasy, z wielkimi płaszczyznami czarnych tablic, stołem i dwoma prostymi krzesłami, wywołuje antykwaryczne wrażenie. Oświetlane zmieniającym kolory światłem okno oznaczać ma upływ czasu akcji rozpiętej pomiędzy wschodem a zachodem słońca. Jednak wierność tej klasycystycznej zasadzie, gdy podstawową koncepcją inscenizacyjną jest odniesienie do teatralnego tu i teraz, nie ma żadnego znaczenia. Jedynym ciekawym elementem całego spektaklu jest w rezultacie najbardziej charakterystyczny z motywów zaprojektowanej przez Emilię Łapko scenografii: wiszący nad sceną duży biały królik. Aby przypadkiem nie uszedł uwadze żadnego z widzów, oświetla go zielonkawe, fluorescencyjne światło. Sama jego obecność wystarczyć by mogła za zapowiedź dramatu i tragiczną puentę całego spektaklu. Jednak grający rolę Profesora reżyser i partnerujące mu aktorki przez kolejną godzinę zmagają się z zapowiedzianą przez królicze truchło historią.

Brak konsekwencji i spójności, banalne pomysły na prowadzenie spektaklu i uleganie pokusie puszczania raz po raz oczka do widzów decydują o niepowodzeniu pierwszej poznańskiej próby reżyserskiej Waldemara Szczepaniaka. Aktor o emploi znakomitym do ról jednostek wrażliwych, świetny jako Siemion w „Czajce” czy Franz z „Pułapki”, niestety zawiódł zarówno jako inscenizator, jak i psychotyczny Profesor. Tym razem szansa na dobre wystawienie „Lekcji” została bezpowrotnie utracona. Mam nadzieję, że po dwunastu latach od premiery „Pokojówek” i zeszłorocznym zdjęciu z afisza „Szczęśliwych dni”, nie był to ostatni dzwonek dla sztuk absurdystów na scenach Teatru Nowego w Poznaniu.


Eugène Ionesco, „Lekcja. Dramat komiczny”
przekład: Jan Błoński
reżyseria: Waldemar Szczepaniak
scenografia: Emilia Łapko
Teatr Nowy w Poznaniu
premiera: 13.09.2013

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×