Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
LSD: życie Timothy'ego Leary'ego
Olga Szmidt
piątek, 20 listopada 2015
 Literatura

Kultura lat 60. w Ameryce, z całym bagażem przesądów, stereotypów i symboli za jedną z najważniejszych postaci uznała Timothy'ego Leary'ego – bystrego naukowca, ekscentryczną osobowość i jednocześnie charyzmatycznego mówcę. Ten wiecznie uśmiechnięty mężczyzna w białych tenisówkach przeszedł długą drogę od elitarnej akademii wojskowej do kariery w psychologii, ale także od radosnego korzystania z LSD do więziennej celi sąsiadującej z Charlesem Mansonem.

Rozczarowanie kolejnymi zajęciami, których Leary się imał (mimo sporych osiągnięć zaliczyć należy do nich także psychologię), a także jego nietuzinkowa osobowość skłoniły go do dalszych poszukiwań. Już w czasach kariery naukowej: „Tim mógł szukać odpowiedzi na fundamentalne pytania: «Dlaczego ludzie wykazują zachowania destrukcyjne?», «Czy da się zmienić czyjeś postępowanie?», «Jak uczynić kogoś lepszym?» Oczywiście nie myślał przy tym o sobie, nie uważał bowiem, że jest z nim coś nie tak. To inni mieli problemy ze sobą i właśnie im pragnął pomóc”. Niespodziewanie pragnienie poszerzenia świadomości i przekroczenia dotychczas znanych ram czy też – jak później to nazwie – „tuneli rzeczywistości”, zaprowadziły go na Harvard. Tam, rozwijając przez kolejne lata i badania znajomość z Aldousem Huxleyem – pisarzem, fanem psychodelików, autorem „Nowego wspaniałego świata”, który w swojej prozie eksplorował tematy społecznych rewolucji, ludzkiej natury, ale także dobrowolnie zniewalającej się w imię dobrobytu cywilizacji. Wszystkie te zagadnienia zawsze frapowały Leary'ego, więc skwapliwie skorzystał z możliwości współpracy z pisarzem. Ich znajomość i wzajemne inspiracje z pewnością przyczyniły się do rozwoju badań nad psychodelikami (ryzykownych i nierzadko kontrowersyjnych), ale w dalszej perspektywie do popularyzacji substancji – już nie tylko w gronie akademików.

„Huxley doradził Timowi, by podawał psychodeliki ważnym, wpływowym ludziom. Powiedział mu, że powinien przeprowadzić sesje z udziałem artystów, intelektualistów, liderów biznesu i polityków. Dzięki temu zyska możnych przyjaciół, którzy będą chronić jego pracę i szerzyć wiedzę o niej. […] Gdzie Leary mógł znaleźć opiniotwórczych artystów, którzy byliby gotowi łyknąć jego «grzybowe pigułki» Najlepiej się do tego nadawali czołowi przedstawiciele pokolenia bitników. Niewielu z nich nie miało dotąd styczności z narkotykami, wszyscy zaś byli otwarci na nowe doświadczenia. Tim przeprowadzał sesje z takimi ludźmi, jak Jack Kerouac, Neal Cassady i William Burroughs. Allen Ginsberg szybko przekonał się do sprawy i bardzo się przysłużył programowi badań nad psychodelikami”. Elitarystyczny rys tego przedsięwzięcia był tyleż nietrwały, co w ostatecznym rozrachunku bardzo istotny. Atrakcyjność psychodelików i ich artystowska otoczka stały się dodatkowym wabikiem dla pokolenia, które – znudzone życiem klasy średniej – wplotło kwiaty we włosy i wybrało wolną miłość zamiast utrwalonych ról społecznych. Higgs szeroko analizuje też zupełnie inny wymiar LSD niż ten popularnie związany z kontrkulturą.

Badania CIA nad LSD i serum prawdy prowadzone były właściwie równolegle do przedsięwzięcia Leary'ego. W przeciwieństwie jednak do jego kampanii, celem agencji nie było poszerzenie świadomości i wyprowadzenie swojego umysłu z klinczu utrwalonych obrazów i reguł. Jej eksperymenty – wielokrotnie prowadzone bez wiedzy i zgody badanych – nie spełniały też innego ważnego warunku. Tripy nie odbywały się w bezpiecznym i przyjaznym otoczeniu, i nie zawsze brali w nich udział tylko ochotnicy. Celem idealistycznego planu Leary'ego miała być wolność, wolność i jeszcze raz wolność. Jego przekonanie o wyodrębnieniu z rzeczywistości tego, co widzimy, szło w parze z innym przekonaniem – że należy ujrzeć rzeczywistość w szerszym wymiarze. Dostąpić tego błogosławieństwa, według Leary'ego, można było właśnie dzięki psychodelikom, wyzwalającym człowieka z ram, w których funkcjonuje.

„LSD zdelegalizowano 6 października 1966 roku; skłonnej do religijnych skojarzeń psychodelicznej społeczności ten zbiór szóstek – «666» – wyraźnie rzucił się w oczy. Tego dnia tysiące młodych ludzi zgromadziły się w parku Golden Gate w San Francisco. Przepowiednia Klepsa o kresie powściągliwości właśnie się spełniała, Wydarzenie nazwano cParadą miłości»; demonstracja została zorganizowana przez «Oracle», podziemne czasopismo, poświęcone rodzącej się subkulturze psychodelicznej, a szczególnie Leary'emu i jego ideom. Tłumowi odczytano Proroctwo Deklaracji Niepodległości: «Uznajemy za oczywiste, że wszyscy jesteśmy równi i przysługują nam niezbywalne prawa, takie jak prawo do wolności ciała, pogoni za radością i poszerzania świadomości». Potem setki spośród zebranych osób położyły sobie na językach bibułki nasączone kwasem i na dany sygnał połknęły je”.

Wraz z rosnącą z czasem popularnością psychodelików sytuacja siłą rzeczy uległa istotnej zmianie. Leary zaczął się interesować nie tylko elitami, ale także rosnącymi w siłę ruchami młodzieżowymi. Postrzegał je jako nadzieję na odmianę społeczeństwa i cywilizacji. W tym czasie jednak stopniowo nie tylko tracono kontrolę nad jakością i zawartością substancji, ale także otoczeniem, w którym się ją przyjmuje i odpowiednim stanem psychicznym osoby, która wybiera się w kwasową podróż. Leary od zawsze podkreślał nie tylko istotność tych aspektów, ale także konieczność wprowadzania do świata nowych fascynatów LSD przez bardziej doświadczonych i odpowiednio do tego przygotowanych przewodników. Elitarystyczny czar prysł dość szybko, podobnie jak społeczna akceptacja przedsięwzięć doktora Leary'ego. Ten z kolei dość niechętnie skupiał się na przypadkach dowodzących szkodliwości substancji czy spustoszeń, jakie wywołuje w umysłach ludzi nie dość odpornych albo nieświadomych jej działania. Wielki konflikt był tylko kwestią czasu, zwłaszcza, że Leary nie sprawiał wrażenia szczególnie ugodowego; był przecież wykraczającym poza swoją świadomość prorokiem, unosił się ponad innymi.

Kolejne procesy, oskarżenia, społeczna histeria, a także pokazowe działania policji utrudniły życie wesołemu Timowi. Jego biografia skupia się na właśnie tych wydarzeniach, za punkt wyjścia obierając jego spektakularną ucieczkę z więzienia. Życie największego orędownika LSD w Ameryce przedstawione jest tu jako seria kwasowych odlotów (wydaje się, że jednak przesadnie powściągliwie opisanych), ucieczek przed władzami i osadzeniem w więzieniu (przedstawione są w książce czasem z pieczołowitością na granicy szczególarstwa) oraz niekończących się zmian partnerek. Wśród nich najciekawsza i najsprawniej opisana wydaje się historia Joanny – neurotycznej arystokratki, której życiowym celem stało się uwolnienie Leary'ego z więzienia kosztem linczu ze strony zarówno władz, jak i kontrkultury. Wszystko to odbywa się nie tylko w USA, skąd Leary po ucieczce z więzienia musiał jak najprędzej wyjechać, ale także w północnej Afryce i kilku krajach Europy.

W tym czasie życie guru, który powoli zapada się nie tylko w sekciarskie bajdurzenie własnego autorstwa (swoją drogą, ciekawe byłoby prześledzenie jego powinowactw ze scjentologicznymi wynurzeniami L. Rona Hubbarda), ale także w przeczące dotychczasowym deklaracjom działania i wypowiedzi, traci nieco ze swojego powabu. To także okres, gdy Leary nękany był przez policję, sądy i konserwatywnych polityków z Nixonem na czele, który uznał go za wroga publicznego na czele. Zapał, z jakim go tropiono i wykorzystywano jako symbol wszelkich problemów toczących Amerykę, wydaje się dobrym przyczynkiem do analizy tego, jakie są granice wpływu osobistych przekonań i moralności władzy na działania policji, sądów i innych służb.

Książka Higgsa rzeczywiście nie jest tylko biografią Timothy'ego Leary'ego – autor skupia się na szerokiej analizie zarówno przekonań swojego bohatera, jak i całej formacji kulturowej, która wtedy powstała. Nie zawsze są to rozważania w pełni przekonujące ze względu na swoje – chwilami – pełne zanurzenie w kulturze tego czasu i w efekcie przesadne wywyższanie jej dokonań i wyjątkowości. Bardziej zastanawiające jest jednak tak jednoznaczne umieszczenie Leary'ego w roli bezkonkurencyjnego króla tej kultury. W książce jest wielu wielkich nieobecnych – od gwiazd hippisowskiej kultury przez „klub 27”, po twórców największych festiwali tamtego czasu. Nie oznacza to jednak, że autor jest niewiarygodnym czy naiwnym interpretatorem. To książka bardzo wyważona i pozbawiona histerii i egzaltacji dobrze znanych z wielu tekstów kultury na temat bitników czy ruchu hippie. Warto też zauważyć, że Leary nie na każdym etapie jest w stanie uwieść Higgsa swoim powabem i erudycją proroka. W dalszych partiach książki opisane są  żenujące, czasami wręcz trącące myszką radykalizmy Leary’ego. Czy owładnięty własną nieomylnością, czy zagubiony pomiędzy kolejnymi małżeństwami a ucieczkami przed władzą – raz z wściekłością atakuje „świnie”, czyli policję, raz udziela poparcia Weather Underground, uznawanej za organizację terrorystyczną, aby znowu innym razem zbliżyć się do Czarnych Panter.

Galopująca niekonsekwencja i widoczne zagubienie Leary’ego nie ściągają go jednak z piedestału. „Jakaś sekta zachęcała go, by odnalazł Jezusa, a fanatyk LSD donosił, że sam Tim jest Jezusem. Przychodziły także krótkie listy od uczniów, proszących o autograf, i długie wywody, pisane przez obłąkanego homoseksualnego dręczyciela, który upierał się, że Tim i on są w sobie zakochani i że powinni być razem. Światowa ikona ruchu psychodelicznego zawsze znajdzie coś osobliwego w swojej skrzynce na listy”. Leary pozostaje ikoną do dziś, a jego biografia jest – mimo drobnych zastrzeżeń dotyczących także proporcji biografii i analizy – świetną pozycją na rynku wydawniczym. Śmiałą, konsekwentną i żywo opowiadającą losy kontrkultury, która zasługuje na coś więcej niż tylko snucie sentymentalnych wspomnień z drugiej ręki w otoczeniu kadzidełek. John Higgs wyciąga te historie na inny poziom – wartościowej refleksji na temat świata buntu, kontrkultury i współczesnego spojrzenia na psychodeliczną utopię.


John Higgs„Osaczyłem Amerykę. Timothy Leary”
tłumaczenie: Andrzej Appel
officyna
Łódź 2015

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×