Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Wakacje Sherlocka z duchami
Przemysław Zawrotny
środa, 19 grudnia 2012
 Literatura

W komiksie „Profesor Bell” Joanna Sfara i Hervégo Tanquerelle'a mało jest dramatycznego napięcia. Autorom nie brakuje za to subtelnego poczucia humoru i błyskotliwości – ich opowieść to inteligentny pastisz.

W czwartym odcinku serii zatytułowanym „Promenada Angielek” jest kapitalna scena. Córka znanego edynburskiego przestępcy i matematycznego geniusza Adama Wortha mówi swojej koleżance z żeńskiego internatu, córce edynburskiego inspektora policji Mazocka, że w tym roku z tatą pojadą na wakacje do Szwajcarii, do Reichenbach. I jeszcze dodaje, że tam są wodospady. Przypomnijmy, że właśnie w takiej scenerii swój ostatni pojedynek stoczyli słynni śmiertelni wrogowie – londyński detektyw Sherlock Holmes i matematyk James Moriarty. Wprawdzie ten dialog stanowi niezobowiązujące i dość powierzchowne nawiązanie do prozy Arthura Conan Doyle'a, jest tonem pobrzmiewającym gdzieś w tle głównej intrygi i pełniącym funkcję dekoracyjną, ale zawsze mile łechce próżność czytelnika (której wyraz sam dałem powyżej). Inna sprawa, że wszelkie sherlockowe aluzje, także bardziej dobitne, których w komiksie jest więcej, zostały w „Profesorze Bellu” udanie wplecione w fabularną tkankę opowieści, na nich zasadza się pomysł Sfara i Tanquerelle’a na tę serię.

Tytułowy profesor, którego niesamowite przygody zostały przedstawione na planszach komiksu, to postać autentyczna. Żył na przełomie wieków XIX i XX, był szkockim lekarzem i wykładowcą, jego zainteresowania dotyczyły przede wszystkim medycyny sądowej i kryminalistyki. Mówi się o nim najczęściej w kontekście opowieści Conan Doyle'a, ponieważ to na nim była wzorowana postać Sherlocka Holmesa – ze względu na przenikliwość i dociekliwość profesora, który stosował między innymi metodę dedukcji. Joseph Bell zmarł w 1911 roku, miał więc okazję czytać opowiadania o Sherlocku publikowane w prasie. Ponoć był dumny z takiego literackiego upamiętnienia swojej osoby.

To, co w swoim komiksie robią z Bellem Sfar i Tanquerelle, jest intrygujące i w pewien sposób dowcipne. Ukazują pierwowzór literackiego bohatera („reinterpretują” – to jednak byłoby za duże słowo) przez pryzmat postaci stworzonej na jego podstawie. Korzystają z wizerunku ikony opowieści detektywistycznych, jaką jest znany z powieści oraz wielu utworów popkulturowych Sherlock Holmes, by stworzyć swojego profesora. Tym razem jest więc odwrotnie – to Bell jest jak Holmes. Fizycznie jest do niego podobny, zdarza się, że nosi identyczny płaszcz i charakterystyczną czapkę, epatuje emocjonalnym chłodem (co jest poniekąd związane ze śmiercią jego żony) oraz zdradza zamiłowanie do środków odurzających. Przypomnijmy, że słynny Holmes nie tylko chętnie palił fajkę i grał na skrzypcach, był również kokainistą i morfinistą, bo wierzył, że wstrzykiwanie sobie takich substancji, w czasach Conan Doyle'a dostępnych nawet bez recepty, wyostrza silę umysłu. Ten fragment literackiej kreacji bohatera nie jest chyba dziś zbyt często eksponowany. W każdym razie komiksowy Bell odurza się w podobnym celu, choć bardziej interesują go otwarcie się na świat pozazmysłowy i możliwość porozumiewania się z duchami. Te kwestie akurat były zupełnie obce Sherlockowi, który – jak pamiętamy – nie uwierzył nawet w klątwę związaną z psem Baskerville'ów. Komiksowy Bell uwierzyłby na pewno.

Mimo łatwo rozpoznawalnych zbieżności, konwencja znana z prozy Conan Doyle'a znacząco różni się od tej zastosowanej przez Sfara i Tanquerelle'a. Francuscy autorzy tworzą pastisz, łącząc nienachalny komizm z elementami kryminału, horroru, opowieści przygodowej i niesamowitej. W „Profesorze Bellu” pojawiają się duchy, dziwne zjawy oraz nieumarli.

Konstrukcje fabularne poszczególnych części serii mało przypominają historie kryminalne, nie ma tu nigdzie zagadki przyobleczonej w literackie szaty. W każdym odcinku dość szybko dowiadujemy się, kto jest głównym złoczyńcą, Sfar i Tanquerelle nie próbują więc wciągnąć czytelnika w rozwiązywanie łamigłówki.

„Profesor Bell”, w którym autorzy igrają nie tylko z historiami detektywistycznymi, lecz także z konwencją komiksowego horroru, często bywa porównywany do „Hellboya”. Oczywiście słusznie – zarówno ze względu na fabułę, jak i warstwę graficzną. W pierwszych dwóch częściach rysowanych przez samego Sfara nawet sylwetki i twarze niektórych postaci były łudząco podobne do tych znanych z komiksu Mike'a Mignoli. Ilustracje Tanquerelle'a, który zastąpił w trzeciej części Sfara (ten pozostał scenarzystą), nie odbiegają zbytnio od tej stylistyki. Jednak Tanquerelle woli żmudne kreskowanie, a na niektórych planszach zbliża się wręcz do znanej z „Przygód Tintina” Hergégo czystej linii (na przykład gdy akcja opowieści rozgrywa się na jasnej nicejskiej plaży). W porównaniu z dwiema pierwszymi częściami serii, wydanymi w Polsce w jednym tomie zbiorczym trzy lata temu, oprawa graficzna nie uderza tak silnie plamami czerni. Nowy ilustrator stosuje bardziej chropowatą kreskę. Mam wrażenie, że pociągnięcia piórkiem w wykonaniu Tanquerelle'a są nieco mniej odważne niż te
Sfarowe, znane z poprzednich odsłon. Różnica jest w sumie kosmetyczna, a charakter obrazkowej narracji pozostaje bez istotnych zmian.

Autorzy snują swoją opowieść, urzekając subtelnym humorem, lekko podrażniającym odpowiednie obszary mózgu czytelnika. Dowcipkowanie z literackiej konwencji przychodzi im z dużą lekkością, chyba satysfakcję sprawiają też drobne, choć celne żarty słowne i sytuacyjne z brytyjskiej monarchii oraz francuskiej republiki. Czytając różne komiksy Joanna Sfara, zawsze miałem wrażenie, że traktuje on swoich bohaterów z dużą życzliwością. Nawet drastyczne sceny przedstawione za
pomocą odrealniającej kreski to w istocie tylko udawana groza, nie można się ich bać. Da się wyczuć pogodę ducha autora, która wyraża się również w dobrze napisanych w dialogach. Pociągające w komiksach Sfara jest to, że mimo iż fabuły wyglądają na mało zwarte, rozklejone, narracja nie jest w nich wartka i ogólnie brakuje dramatycznego napięcia, a bohaterowie często jakby kręcą się w kółko, nie zmierzając zdecydowanie do jakiegoś celu, to te bajdurzenia chce się czytać, bo są dowcipne i błyskotliwe, lepsze od wielu bardziej wyrazistych historii. Sfar opowiada bezinteresownie i swobodnie.

Mimo lekkiej kompozycyjnej niekształtności, która może dziwić w pastiszu historii detektywistycznych – ale tylko czytelników, którzy wcześniej nie zetknęli się z tym autorem! – opowieści urzekają klimatem ulotnej groteski i perspektywą dobrotliwej narracji. W gruncie rzeczy o czym by Sfar w swoich komiksach nie opowiadał – czy o gadającym kocie z Algierii („Kot rabina”, seria niedawno zekranizowana), czy o żydowskich muzykantach z Odessy („Klezmerzy”), czy o wileńskim wampirze („Mały świat golema”) – to te jego światy są śmiesznie urocze, choć można w nich spotkać także krwiopijców i łajdaków. Wspomnijmy, że Joann Sfar to również reżyser mający na swoim koncie bardzo udany film biograficzny „Gainsbourg, vie héroïque”, w którym pogoda ducha autora i skłonność do odrealniania rzeczywistości, a także umiejętność płynnego i uwodzicielskiego ciągnięcia opowieści (niekomiksowej!) również dały o sobie znać.


Joann Sfar, Tanquerelle, „Profesor Bell 2: Frachtowiec Króla Małp, Promenada Angielek”
przeł. Magdalena Kurzyna
Mroja Press
Warszawa 2012

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×