Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Powinowactwo poezji oraz kresek, plam i rastrów
Przemysław Zawrotny
czwartek, 16 sierpnia 2012
 Literatura

Karol Konwerski i Maciej Pałka interpretują poezję Józefa Czechowicza. Efekt ich pracy jest o tyle niezwykły, że nie traci na tym ani poezja, ani graficzna narracja.

Dwie niedawne okołokomiksowe publikacje – głośny „Wielki Atlas Ciot Polskich” oraz zdecydowanie za cichy „Spacer z Czechowiczem” – są do siebie podobne w oczywisty sposób. W obu przypadkach mamy do czynienia z próbą intersemiotycznego przekładu, a więc przeniesienia treści z jednego systemu znaków (tekst literacki) na drugi (komiks – czy ogólniej: graficzne przedstawienie) przy dążeniu do zachowania elementów istotnych dla pierwotnego przekazu i znalezienia dla nich ekwiwalentu w obrębie innego tworzywa. Nie ma w tym kontekście przesadnie wielkiego znaczenia fakt, że w wypadku obu tych albumów autorzy nieco komplikują sprawę, ponieważ nie tyle przekładają jedno medium na drugie, ile właściwie uzupełniają jedno drugim. Wykorzystują przy tym oryginalny tekst literacki – a więc konieczność szukania odpowiednika nie zostaje zawieszona.

Zaryzykuję stwierdzenie, że autorzy, których prace opublikowano w „Wielkim Atlasie...”, zamiast konstruować spójną narrację, raczej jeszcze bardziej ją dekonstruują, nicują i pokazują od drugiej strony. Dekonstruują nawet w porównaniu do literackiego pierwowzoru („Lubiewa” Michała Witkowskiego), w którym sztuczność języka i podkreślenie faktu opowiadania i tak były wyczuwalne. W dużej mierze to efekt tego, że „Wielki Atlas...” jest antologią, co sprawia, iż narracja staje się bardziej poszarpana i rozczłonkowana przez wielość nie zawsze współgrających stylistyk. Czy zebranym autorom w ostatecznym rozrachunku udało się ukazać spójny obraz półświatka homoseksualistów ukazanego na tle ustrojowych przemian – nie mnie tu oceniać. W porównaniu z „atlasową” zbieraniną Karol Konwerski i Maciej Pałka – autorzy „Spaceru z Czechowiczem”, opartego na „Poemacie o mieście Lublinie” Józefa Czechowicza (obaj twórcy mieli również swoje pięć minut w „Wielkim Atlasie...”) – wypadają jak konstruktorzy stosunkowo zwartej, choć chybotliwej budowli.

Ta chybotliwość jest nieuchronna, skoro autorzy wzięli się za poezję i dopowiadanie obrazami swoich impresji do tego, co wyczytali w poemacie międzywojennego awangardzisty. Tak miało być, niepełność i ulotność artystycznego przekazu jest tu koniecznością, bo nie ma nic gorszego niż traktowanie poezji w taki sposób, że w efekcie odrze się ją ze wszelkich niedopowiedzeń i postawi nazbyt wyraźne tezy (przepraszam, jeszcze gorszym nietaktem bywa tłumaczenie opowiadanych dowcipów). Zatem pozornie podobna chybotliwość ma tu inne źródła – a zatem i konsekwencje – niż dekonstrukcja w przypadku „Wielkiego Atlasu...”. Nie bierze się ona z wyeksponowanej w tekście literackim sztuczności języka, lecz z samej istoty poetyckiego obrazowania, które rozumiem jako chwytanie fragmentów rzeczywistości w zwięzłe i dobrze brzmiące zdania.

Konwerski i Pałka przekładają te ostatnie na dobrze wyglądające i wymowne, biało-czarne sekwencje obrazów. Bardzo umiejętnie odnoszą się do tekstu poetyckiego, mówiącego o nocnej przechadzce wędrowca ulicami Lublina. Ich krótkie komiksowe sekwencje – w tym albumie, wydanym niczym skromny, acz elegancki tomik poetycki, przeplatające się z oryginalnym tekstem – pełnią różnoraką funkcję. Niekiedy ilustrują go po prostu nienachalnie i bez powtarzania treści zawartych w poemacie. Dlatego wyjątkowemu opisowi lubelskiego kościoła (ten fragment utworu Czechowicza jest szczególnie urzekający), zacienionym nawom, refleksom wody w chrzcielnicy odbijającej światło wpadające przez witraże, nie towarzyszy żadne dosłowne graficzne przedstawienie. Zamiast konkurować z Czechowiczem i próbować przekładać wprost piękne poetyckie obrazy na obrazki, autorzy za pomocą ciągu wykonanych dość szkicowo kadrów ukazują swoją wizję wypełnionego mrokiem kościoła i jego fresków. Wybierają elementy tekstu poetyckiego, niekiedy szczegóły, i przedstawiają w taki sposób, że nie narażają się na zarzut literalnego odczytania tekstu.

W niektórych miejscach skupiają się na architekturze miejskiej, jednak ukazanej zupełnie inaczej niż w innej ich lubelskiej miniaturce, zatytułowanej podobnie – „Spacer”. Tam historia rozgrywała się w pogodny dzień na ulicy miasta, budynki można było obserwować w blasku słońca. Ich graficzne przedstawienia były klarowne, choć Maciej Pałka nie dążył do przesadnie realistycznego odwzorowania miejskiego pejzażu. Tutaj rysownik zaciemnia obraz, kreski są mniej precyzyjne i płynne, plamy bardziej poszarpane, a rastry mocniej przesłaniają widok w tych miejscach, w których powinny.

Ale Konwerski i Pałka dorzucają coś jeszcze. Nieco na marginesie snutego przez Czechowicza poetyckiego opisu wprowadzają własne sfabularyzowane elementy narracji. Dlatego na przykład na początku drogi wędrowiec spotyka Cygankę i daje jej swoją dłoń – o tym nie ma ani słowa w poemacie. Dlatego nad wieżą kościoła można zauważyć niedbale pociągnięty białą linią i rozpościerający się na tle czarnego nieba zarys sylwetki wojownika osłaniającego świątynię tarczą. Tego też nie zobaczył ciemną nocą na lubelskim niebie Czechowicz – nie wyczytamy tego z jego utworu. Drobne skoki w bok i niewierność literackiemu pierwowzorowi mają swój urok, właściwie przesądzają o wysokiej wartości pracy twórców. Nie rozsadzają przekazu, wzbogacają go, ale ciągle pozostawiają odbiorcę w stanie nienasycenia, nie likwidują napięć i nie rozjaśniają wszystkiego. Te obrazy i ten tekst – to razem ciągle jest poezja.

Józef Czechowicz, Karol Konwerski, Maciej Pałka, „Spacer z Czechowiczem. Poemat o mieście Lublinie”
Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”
Lublin 2012.

 

Komentarze 

 
+1 #1 Przemysław Zawrotny 2012-08-20 08:20
Drobny przypis: Autor komiksu uświadomił mi, że wojownik osłaniający kościół to Orion, o którym jednak Czechowicz wspomina w tekście ("Za szybą migoce Orion"). To w sumie szczegół, który nie zmienia ogólnego obrazu tej komiksowej interpretacji oraz faktu, że tekst "Poematu o mieście Lublinie" został przełożony kunsztownie i niedosłownie, ale wspominam o tym w celu sprostowania.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×