Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Co się wydarzyło w Monachium
Maciej Bogdański
piątek, 14 października 2016
 Film

Francuzi to unikający walki zdrajcy i tchórze, Czesi – zamknięci na innych i bezczelnie ironizujący żartownisie, a o Węgrach lepiej nawet nie wspominać. Początek „Zagubionych”, nowego filmu Petra Zelenki, ogląda się jak schematyczną, nieco kiczowatą komedyjkę, której zamiłowanie do zabarwionego ksenofobią humoru nieznośnie przypomina o wstydliwych już dzisiaj reprezentantach gatunku, uchodzących za szalenie zabawne jeszcze w latach 90. Oto Pavel, dziennikarz wyrzucony z pracy w podrzędnym szmatławcu, przypadkowo wchodzi w posiadanie klatki z przybyłą z Francji papugą. Okazuje się, że ta należała niegdyś do Eduarda Daladiera – premiera odpowiedzialnego za podpisanie porozumienia w Monachium w 1938 roku, na którym ustalono, iż Czechosłowacja ma zrzec się Kraju Sudeckiego na rzecz Niemców. Nic dziwnego, że w świadomości większości Czechów wydarzenie to zapamiętane jest jako wyraz ostatecznej zdrady wobec ich narodu. Do tego francuski ptak ochoczo przemawia głosem dawnego właściciela, a to, co ma do powiedzenia, wydaje się bardzo kłopotliwe – pomiędzy ciągłymi odniesieniami do alkoholu i niewybrednymi przekleństwami chętnie wychwala Hitlera i poniża cały naród czeski. Pavel, węsząc okazję, zaczyna się pojawiać ze swoim nowym towarzyszem w mediach, wywołując coraz to nowe skandale, a między człowiekiem i papugą powoli nawiązuje się prawdziwa przyjaźń.

Ale to, oczywiście, nie wszystko. Ten, kto jest z twórczością Zelenki (prawdziwego mistrza metajęzykowych zabaw) zaznajomiony, na pewno będzie oczekiwał nieuniknionego odsłonięcia kurtyny. Pojawia się ono zaskakująco późno, a bardziej sceptycznym widzom od razu nasuną się pytania: jakim cudem tego rodzaju obraz zostaje tak dobrze przyjęty na festiwalu takim jak wrocławskie Nowe Horyzonty, zbiera najważniejsze czeskie nagrody filmowe, a do tego zostaje wytypowany jako czeski kandydat do Oscara? Warto poczekać z odpowiedzią, aż „Zagubieni” rozwiną w końcu skrzydła. Z przewidywalnej, naiwnej komedii, w której poważny kontekst ważnego wydarzenia historycznego i narastającego antagonizmu między dwoma narodami wydaje się narzucony na siłę, film zmienia się nagle w zaskakująco przenikliwy komentarz na temat ludzkiej skłonności do mitologizacji rzeczywistości. Zdystansowanie się reżysera wobec świata przedstawionego pozwala na mocniejsze zacięcie satyryczne, a nawet, paradoksalnie, uczłowiecza i niuansuje wcześniej nieco blade postaci. To wciąż jednak głównie jeden wielki żart: czeski twórca (otwarcie, choć z sympatią) wyśmiewa ludzkie uprzedzenia, hipokryzję, niewrażliwość na innych, ale też sam biznes filmowy, strukturę tworzenia historii, a nawet – w imię zasady nieoszczędzania nikogo – śmieje się w końcu z samego siebie i własnych prób stworzenia czegoś znaczącego.

Okazuje się jednak, że reżyserowi udaje się wyprowadzić w pole nawet dobrze zaznajomionego z jego twórczością widza. Nie ma tutaj co prawda nowatorstwa świetnych „Guzikowców” czy specyficznej, jednocześnie zdystansowanej i poruszającej metafizyki „Roku diabła”, ale Zelenka – bez przerwy sprawiając wrażenie, że spuszcza z tonu i kręci w końcu prostszy, skierowany do szerszej widowni film – kreśli w tle historię zniuansowaną, niejednoznaczną, a przede wszystkim szalenie konsekwentną. Kontekst monachijskich postanowień, początkowo natarczywy i niezrozumiały, staje się w końcu kluczem interpretacyjnym, pozwalającym zrozumieć wszelkie nieścisłości przedstawianych wydarzeń. „Zagubieni” odkrywają wszystkie karty dopiero w okolicach trzeciego aktu, przez co zbliżają się zaskakująco do konwencji thrillera – takiego, w którym odbiorca nawet nie zdaje sobie sprawy, że za fasadą prostej fabuły czai się jakaś tajemnica.

Monachium zmienia się nagle w symbol ogromnej mistyfikacji; wydarzenia, które pozostaje w świadomości narodowej w formie zupełnie odstającej do rzeczywistych wydarzeń. Skąd ta rozbieżność? Wydaje się przede wszystkim, że ludziom potrzebna jest legenda – klasyczna przypowieść z jasnym podziałem na dobrą i złą stronę, pozwalająca widzieć świat na podstawie nieskomplikowanego systemu moralnego, gdzie na niejednoznaczności nie starczy już miejsca. Wnioski Zelenki (dotyczące nie tylko narodu czeskiego) są bezwzględne i zaskakująco pesymistyczne – zwłaszcza w porównaniu do lekkiego tonu całości filmu. Ludzkość zdaje się być nieuleczalnie chora na nietolerancję, wywołaną przede wszystkim lenistwem poznawczym wszystkich, którzy dogłębnie przekonani są o własnej racji. A przecież historia pełna jest monachijskich przekłamań i nieoczywistości; świat nie może zostać wtłoczony w określone ramy prawdy i fałszu. Dlatego rozwiązanie akcji nie przynosi ostatecznej konkluzji – postaci wracają do codziennego życia, a jedyną spuścizną po ich trudach pozostaje kolejny mit (tym razem w formie filmowej).

„Zagubieni” nie są najlepszym dokonaniem czeskiego reżysera. Czasami wpadają w pułapkę zbyt oczywistego humoru, nie zawsze odpowiednio dawkują widzowi informacje, a nie oferują też zbyt wiele pod względem wizualnym, chociaż technicznie stoją na wysokim poziomie. Przede wszystkim bledną w porównaniu z podobnym, jeśli chodzi o formę, „Rokiem diabła” i nie sprawdzają się jako jego duchowa kontynuacja. Pomimo tego, w świecie współczesnego filmu, a nawet historii kina w ogóle, trudno znaleźć twórcę z wrażliwością artystyczną przypominającą tę reprezentowaną przez Zelenkę. Jego zamiłowanie do przełamywania rzeczywistości świata przedstawionego, z jednej strony zakorzenienie w ciepłej ironii dokonań Czechosłowackiej Nowej Fali, z drugiej – garściami czerpiące z estetyki magicznego realizmu – stanowią o prawdziwej oryginalności wszystkich jego obrazów. Opowiadając kolejne żarty, reżyser znajduje coraz bardziej wyszukane sposoby ukazywania naszych małych grzechów i hipokryzji. „Zagubieni” nie stanowią tutaj wyjątku – to zarazem bezwzględna i poruszająca historia, która oferuje doznania odmienne od wszystkich innych premier tego roku. Do tego historia prawdziwie filmowa – jak w końcu lepiej opowiedzieć o fałszu niż za pomocą filmu?


„Zagubieni”
reż. Petr Zelenka
premiera: 14.10.2016

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×