Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Altruizm w bieli i błękicie
Maciej Bogdański
środa, 04 maja 2016
 Film

Jeśli kinematografia miałaby przeprowadzić rachunek sumienia, jednym z najcięższych i najczęściej powtarzanych grzechów byłaby na pewno banalizacja. Oczywiste jest w końcu, że o najważniejszych sprawach mówi się niezwykle trudno. Sztuka, która ma ambicję mierzyć się z wielkimi pytaniami, musi cały czas utrzymywać równowagę między powagą wobec opisywanej sytuacji a niechcianym i spłaszczającym najbardziej poruszające historie patosem. Nie ma określonej recepty, jak to zrobić; dosyć łatwo określić za to, czego robić pod żadnym pozorem nie wypada. Meksykański reżyser Michel Franco, twórca dobrze przyjętych „Pragnień miłości”, wie o tym doskonale. W swoim najnowszym, tym razem anglojęzycznym filmie „Opiekun” mierzy się z tematami, o których pisano już wielotomowe arcydzieła: kruchej granicy między życiem a śmiercią, odpowiedzialnością za drugiego człowieka czy zasadnością życia w chorobie i cierpieniu. Poprzeczkę stawia sobie wysoko, ale ucząc się na błędach poprzedników, nie wpada w najbardziej zdradliwe pułapki. Prowadzona przez brawurowego Tima Rotha fabuła z powodzeniem gra z oczekiwaniami widzów, pozytywnie zaskakując szacunkiem wobec przedstawianych sytuacji i wyczuciem filmowej formy. Niestety film Franco nie ma wcale nieskazitelnie czystego sumienia, przez co o krok zbliża się do perfekcji, ale nigdy jej nie osiąga.

„Opiekun” zaczyna się powoli i powolny pozostaje. To cierpliwa, niemalże medytacyjna historia, nakręcona głównie za pomocą długich, statycznych ujęć, w których jak ognia unika się bliższych planów. Główny bohater, David, to pielęgniarz zajmujący się bardzo chorymi ludźmi, w większości bez szans na przeżycie. Przez półtorej godziny obserwujemy, jak towarzyszy pacjentom w najbardziej intymnych i wstydliwych momentach życia, pozostaje przy tym okazem cierpliwości i zrozumienia, jednocześnie zapewniając niezbędną pomoc w najtrudniejszych chwilach. Kamera nie ucieka przy tym od cielesności, bezwstydnie konfrontując widza z codziennością tego rodzaju pracy. David, chociaż niezastąpiony dla swoich pacjentów, w życiu prywatnym wydaje się jednak nieco odcięty od społeczeństwa, a także, co sugeruje się nam od samego początku seansu, dręczony zagadkową sprawą z przeszłości. To on staje się więc centralnym punktem filmu, spajającym wszystkie fragmenty – swoistym opiekunem samego odbiorcy.

Fabuła rozwija się niespiesznie, ale z niesamowitym wyczuciem napięcia. Reżyser doskonale dawkuje kluczowe informacje o postaciach, używając bardzo krótkich, treściwych dialogów, a przez resztę czasu pozwala swoim bohaterom po prostu milczeć. Nic dziwnego, że scenariusz został nagrodzony w Cannes – z prostej historii o pielęgniarzu „Opiekun” przemienia się w wielowarstwową opowieść, którą interpretować można przy pomocy bardzo różnorodnych kontekstów, do tego funkcjonujących zarówno w płaszczyźnie fabularnej, jak i odbiorczej. Dobrym przykładem jest pojawiający się na początku motyw voyeryzmu. Kiedy nie widzimy Davida opiekującego się pacjentami, pokazuje się nam go w środowisku domowym, kiedy śledzi nieznany nam samochód lub przegląda profil facebookowy młodszej kobiety. Odbiorca od razu zadaje sobie pytania o jego prawdziwe motywy i pragnienia, ale równie dobrze mógłby je odnieść do samego siebie – widza, który siedząc bezpieczny w kinowej sali, ogląda nieuleczalnie chorych ludzi w najintymniejszych momentach. Nawet biorąc pod uwagę to, że sytuacje są zaaranżowane, rodzi się pytanie: czy nasza pozycja nie jest równie ambiwalentna? Nie ma co prawda w filmie Franco najczęściej kojarzonego z kinem ekscytującego, przywołującego miły dreszczyk emocji podglądactwa (to, co widzimy, trudno w końcu uznać za przyjemne), jednak pewien niepokój związany z wkraczaniem w czyjąś prywatność konsekwentnie utrzymuje się aż do końca seansu. Paradoksalnie zbliża nas to do samego przedstawianego świata – nie czuć w „Opiekunie” artystycznego fałszu i reżyserskiej manipulacji, a specyficzne zasady rządzące obrazem są nam znane od samego początku .

I całe szczęście, ponieważ to właśnie w momentach bezstronnej obserwacji film wznosi się na prawdziwe kinematograficzne wyżyny. Franco, chociaż opowiada obrazem, nie wykorzystuje nadekspresyjnej gry aktorskiej czy rozległej, metafizycznej symboliki – ogranicza się do naturalnych, skromnych reakcji emocjonalnych i prostych kontrastów kolorystycznych, widocznie odgraniczających kolorowy świat zdrowych od bieli i błękitu otoczenia chorych. W końcu to właśnie choroba, a nie śmierć, staje się w „Opiekunie” prawdziwym przeciwnikiem, odgradzając bliskich sobie wcześniej ludzi i zmuszając do podejmowania trudnych, obarczonych ogromną odpowiedzialnością decyzji. Przez sterylne, idealnie przemyślane kadry i spokojne zachowanie Davida, który nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach zdaje się zachowywać spokój, przebija się poczucie niemożności ostatecznej kontroli chaosu czającego się za fasadą współczesnej technologii i struktur społecznych, kreujących fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Pozostaje jednak pewna nadzieja. W obliczu największej tragedii można też w końcu nawiązać najbardziej wartościowe relacje. Poświęcenie głównego bohatera, jego oddanie pracy i szczera chęć pomocy pozwalają odnaleźć w mimo wszystko nieprzyjaznym świecie przedstawionym wiele wzruszających obrazów ludzkiej dobroci i bezinteresownej wielkoduszności, podyktowanej jedynie szacunkiem i zrozumieniem wobec drugiego człowieka. To, jak wiele można z siebie oddać, aby nie zatracić się zupełnie w swojej pracy, to kolejne, równie skomplikowane zagadnienie.

Franco żongluje tymi motywami jak wytrawny profesjonalista, nie dopuszczając ani do dominacji, ani do wyblaknięcia żadnego z nich. Tym bardziej szkoda, że w pewnym momencie, jakby nie wytrzymując presji, zrywa nagle z narzuconymi sobie surowymi regułami i decyduje się przenieść emocje na wyższy rejestr. To krótki moment, który zupełnie burzy misternie budowaną przez cały seans konstrukcję. Wygląda to tak, jakby reżyser na sam koniec nie uwierzył już w możliwości widza i zdecydował się podać mu wszystko na tacy, przestraszony, że odbiorca nie zrozumie stojącego za całością konceptu. Dosadność i szok wybijają z rytmu i pozostawiają z pewnym uczuciem niesmaku. „Opiekun” nagle, zamiast cierpliwie prowadzić nas przez hipnotyzujące, momentami ciężkie doświadczenie, łapie nas mocno za rękę i mówi: „Patrz! To jest tak, a nie inaczej!”. A jego zadaniem powinno być przecież jedynie pokazywanie – refleksja należy już do samego uczestnika seansu.


„Opiekun”
reż. Michel Franco
premiera: 29.04.2016

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×