Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Duet marny
Marek Bochniarz
środa, 15 maja 2013
 Film



David Trueba, hiszpański reżyser z bogatym dorobkiem na koncie, w „Madrycie 1987” podsumowuje swoje doświadczenia jako twórcy, pisarza i dziennikarza. W małej, klaustrofobicznej przestrzeni zestawia ze sobą młodość naiwnej i pięknej studentki ze starością doświadczonego i pomarszczonego Miguela. Reżyser ignoruje jednak wizualne możliwości kina, w całości opierając fabułę na dialogach. Efekt to aż nazbyt klasyczny pojedynek dwóch postaci (i dwóch aktorów), naszpikowany aforyzmami, przewidywalnością i narracyjnymi mieliznami.

Studentka Angela przeprowadza wywiad z cenionym pisarzem i dziennikarzem Miguelem. Dla dziewczyny to doskonała okazja, by wcisnąć starszemu panu próbkę własnej twórczości i wymusić od niego kilka cennych rad. Dla Miguela, łysiejącego tetryka o pożłobionej zmarszczkami twarzy, to idealna sposobność, by użyć swego spatynowanego wdzięku złotoustego poety celem posmakowania pięknego i nieskalanego ciała młodej niewiasty. Niestety – seksualne marzenia żwawo biorącego się do pracy staruszka dość szybko zostają skonfrontowane ze złośliwością przypadków losowych. Z początku wszystko zapowiada się idealnie. Miguel doprowadza Angelę do przygotowanego zawczasu pustego mieszkania znajomego, gdzie nieudolnie ją napastuje i ściąga do łazienki. Niestety, odruchowo przekręcony zamek od drzwi zacina się i zmusza półnagich bohaterów do spędzenia ze sobą czasu dłuższego, niż oboje początkowo zaplanowali.

Choć ta ekspozycja byłaby doskonałym preludium do nieskomplikowanego i oszczędnego w środkach filmu porno, Trueba uczynił z niej prolog do obrazu, który jest oparty na zużytej już formule kina artystycznego, ograniczonej do zazwyczaj półtoragodzinnej wymiany zdań pomiędzy dwojgiem bohaterów różniących się tak pod względem charakterów, jak i poglądów. Angelę i Miguela faktycznie dzieli wszystko: wiek, doświadczenie, temperament, idealizm i jego brak czy uroda. Po dość obiecującym początku rozpoczyna się koszmar, zarówno dla bohaterów, jak i widzów. Miguel o znajomej twarzy José Sacristána zasypuje Angelę przytłaczającą ilością wytworów swego inteligenckiego umysłu. Zostają zdemaskowane pozorne tajemnice bohaterów. Poznajemy cynizm Miguela, jego brak ideałów i pogardę, którą czuje dla drugiego człowieka. Angela okazuje się z kolei kimś więcej niż tylko zachwyconą starcem kobietką o wyobraźni pensjonarki. Rozmowa to cenne doświadczenie dla obojga. Czyż można było banalniej?

W „Madrycie 1987” Trueba domyka historię, którą rozpoczął w swoim poprzednim filmie, „Witaj w domu”. Główny bohater tego drugiego obrazu, decydujący się na wspólne życie z Evą młody fotograf Samuel, dopiero rozpoczyna swoją karierę w dziennikarskim światku, poznając zarówno jego urokliwą barwność, jak i mniej przyjemne cechy. Filmowi odpowiednią energię zapewniły nasycone kolorami zdjęcia Juana Moliny oraz bogate w wydarzenia życie pary młodych bohaterów, znajdujących się u progu emocjonalnej dojrzałości. Najsłynniejszy obraz Trueby, zrealizowany w zupełnie innym tonie polityczny dramat „Żołnierze Salaminy”, jest satysfakcjonujący pod względem artystycznym (za wysmakowane i zimne zdjęcia Javier Aguirresarobe otrzymał nagrodę Goyi) i fabularnym. Ma zręcznie poprowadzoną historię, na którą składa się dramat przeszłych wydarzeń i skomplikowane życie prowadzącej śledztwo reporterki. Intuicja charakterystyczna dla Davida Trueby, który pisze scenariusze do swoich filmów i doskonale wie, jakie nadać im tempo i kształt, by zaintrygować swego widza, w „Madrycie 1987” jest nieobecna. Akcja zamiera już na początku i widz zamiast przyzwoicie skonstruowanej historii i estetycznie nakręconego filmu otrzymuje nieprzyzwoicie długą scenę rozmowy w brzydkiej łazience. 

Zdania co do tego, czy Angela i Miguel są ze sobą w stanie interesująco porozmawiać (idea wspólna wszystkim arthouse’owym filmom-rozmowom), są wśród krytyków podzielone. I nawet jeśli uznamy, że sentencje starszego pana są warte uwagi, jest ich w „Madrycie 1987” nazbyt wiele i zamiast pomóc filmowi zachować spoistość, rozbijają go na serię monologów (w przypadku tej pary bohaterów trudno mówić o partnerstwie dialogu), w których stetryczały dziennikarz co jakiś czas sam sobie zaprzecza. Nie oszukujmy się: cały czas czekamy, aż napięcie między bohaterami trochę złagodnieje i dojdzie między nimi do zbliżenia seksualnego. W trakcie seansu poczułem się zdegustowany na myśl, że reżyser o pisarskim skrzywieniu cynicznie wykorzystał fizyczne uroki młodziutkiej aktorki Marii Valverde, by przemycić do kina niezbyt interesującą literaturę, niezdarnie udającą film. W czasie zeszłorocznej Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu, gdzie obraz Trueby był po raz pierwszy wyświetlany w Polsce, okazał się najbardziej bezbarwnym z tych, które obejrzałem. Po seansie doszedłem do wniosku równie gorzkiego, jak myśli starego Miguela: gdyby to było porno, byłoby przynajmniej szczerym filmem.


„Madryt 1987”
reż. David Trueba
premiera: 10.04.2013


 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×