Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Szekspir penitencjariuszy
Marek Bochniarz
środa, 30 stycznia 2013
 Film

W swym najnowszym filmie bracia Taviani wracają do początków drogi twórczej. „Cezar musi umrzeć” to ich pierwszy od wielu lat obraz dokumentalny, który paradoksalnie zrealizowali z większym naciskiem na stronę estetyczną zdjęć niż w przypadku wielu swych wcześniejszych dzieł fabularnych. Film wysmakowanymi kompozycjami w czerni i bieli, silnymi kontrastami wizualnie jest zaskakująco bliski rozmachowi adaptacji literatury w interpretacji braci – „Powinowactwom z wyboru” Goethego i „Zmartwychwstaniu” Tołstoja. Trudno się jednak dziwić dbałości o detale – Taviani zrealizowali film w więzieniu Rebibbia, podpatrując w nim kulisy przygotowań do przedstawienia Szekspirowskiego „Juliusza Cezara” w wykonaniu penitencjariuszy. Wbrew dokumentalnej formule, bracia trochę przekornie powracają więc znów do literatury, tyle że chcą nam pokazać napięcie, które wytwarza się między nią a „wykonawcą” i „odbiorcą”.

„Cezar musi umrzeć” rozpoczyna się od prezentacji scen z przedstawienia dramatu Szekspira (są to jedyne sceny zarejestrowane w kolorze). Po zebraniu oklasków więźniowie powracają do cel, a publiczność wychodzi z budynku: jest jasny, słoneczny dzień. Zestawienie mroku i światła z prologu stanie się tym silniejsze, gdy w dalszej, głównej części filmu wraz z braćmi Taviani cofniemy się do przeszłości, by śledzić kulisy powstawania spektaklu, przedstawione już w czerni i bieli. Za pomocą tej gry przeciwieństwami filmowa rzeczywistość wydaje się zarazem odrealniona, jak i niezwykle namacalna. Powolne zapoznawanie się bohaterów z Szekspirowską sztuką przerywają momenty z ich codziennego życia. Coraz trudniej jest jednak wyznaczyć granicę między literaturą a rzeczywistością.

Osobiste porachunki, głęboko przeżywane emocje więźniów są ich siłą i to na ich podstawie budują swoje role w sztuce. Gdy proszeni są w czasie wstępnych przesłuchań, by wypowiedzieli swoje dane osobowe w dwóch „wariantach” dramatycznych – na przejściu granicznym przy pożegnaniu z ukochaną i w sytuacji, gdy są zmuszani do ich podania – ich tłumione emocje atakują nas z przerażającą siłą. Bracia Taviani z prawie sadystyczną przyjemnością zmuszają widza do konfrontacji z jego wyobrażeniami na temat więźniów. Grając w zakładzie karnym role kryminalistów, a w czasie prób antycznych Rzymian, sportretowani w bliskich planach bohaterowie zostają wyrwani z anonimowej kategorii. Z upływem kolejnych scen, gdy zarówno widownia, jak i aktorzy-amatorzy coraz bardziej się angażują w Szekspirowski tekst, poszukując zgodności postaci rzeczywistych z bohaterami dramatu – dochodzi do głosu poruszający humanizm i wrażliwość twórców filmu. Czy dając się wciągnąć w pułapkę identyfikacji, zbliżamy się bardziej do postaci sztuki, czy do odgrywających ich penitencjariuszy?

Z pomocą kultury Taviani chcą przekroczyć ograniczenia swojej widowni i złamać jej uprzedzenia, poszukując wraz z nią człowieczeństwa u członków mafii i drobnych przestępców (zbrodnie ulegają zresztą w „Cezarze...” wyliczeniu, są jak podpis pod twarzami bohaterów). Więźniowie grają swoje „podwójne” role z dużą odwagą, ożywiając postaci antycznej historii siłą swoich emocji, zniszczonych przez wieloletnie uwięzienie. Zamknięci i zniewoleni, wykorzystują swoje psychiczne pęknięcie. Historię odkrywania w sobie człowieka w „Cezar musi umrzeć” można potraktować jako kolejną wariację na temat, podjęty przez Tavianich w 1977 w obrazie „We władzy ojca”. Główny protagonista, Gavino Ledda, zostaje zmuszony przez głowę rodziny do wieloletniego życia w odosobnieniu przy wypasie owiec w górach Sardynii. Bohater, pozbawiony możliwości wyboru, bity i poniżany przez swojego padre padrone, dopiero w czasie służby wojskowej uczy się czytać, poznaje piękno języka włoskiego, łaciny i greki. Jego odrodzenie przez kulturę, studia i pracę naukową wyzwalają go spod władzy despotycznego ojca, tradycyjnego wieśniaka przywiązanego mocą tradycji do ziemi. W prologu filmu prawdziwy Gavino opowiada o swoim życiu, podaje kij aktorowi grającego jego ojca. Przenikanie się gry i fikcji z rzeczywistością i dramatem jednostki, temat meta-filmowych światów Taviani podejmują w dwóch skrajnie od siebie różnych obrazach: surowej, odpychającej, turpistycznej fikcji „We władzy ojca” i wysmakowanym, artystycznym dokumencie „Cezar musi umrzeć”.

Z pomocą kunsztu wizualnego Taviani subtelnie badają powierzchnię więzienia, które staje się wraz ze wszystkimi swoimi zaułkami złożoną przestrzenią do prób, co zarówno oddaje złożoność Szekspirowskiej materii, jak i przekracza ograniczenia jednej sceny (stąd zresztą płynie efektowność i siła obrazu „Cezara...”). W czasie przedstawienia (i seansu), czy przymusowego wspólnego przebywania w zakładzie zamkniętym, bohaterowie są pochłonięci zarówno przez samotność, jak i grupowe działanie. Być może „Cezar musi umrzeć”, wykorzystujący unikalną sytuację adaptacji ponadczasowego i ponadkontekstowego tekstu w specyficznej, zamkniętej przestrzeni więzienia, staje się równie uniwersalną opowieścią o współczesnym człowieku, pozbawianym przez instytucję swej jednostkowości i wtłaczanym w bezosobową zbiorowość? Poruszając ten problem z siłą dokumentu „inscenizowanego”, bracia Taviani unikają banału i manieryzmu, wciąż zaskakując widownię pomysłowością, której po pół wieku od debiutu nie zmienił upływ czasu.

„Cezar musi umrzeć”
reż. Paolo i Vittorio Taviani
premiera: 18.01.2013

Fot. dystrybutor filmu Aurora Films

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×