Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Para buch! Maszyna w ruch!
Piotr Dobrowolski
wtorek, 25 czerwca 2013
 Teatr  Festiwale

alt

„Miasto, Masa, Maszyna, / Tak się spirala zdarzeń zaczyna”. Malta Festival Poznań 2013 otwarty! Centralny plac w mieście handlu, biznesu i banków zamienił się w Plac Wolności, gdzie dzień zaczyna się wolno – wypiekanym chlebem, jogą lub tai-chi – i gdzie więcej wolno (widzieć, myśleć, być), do czego od dawna obligowała to miejsce jego nazwa. Obowiązuje recykling design, stare palety i szpule zamieniły się w krzesła i stoliki, a z banerów reklamowych uszyto poduchy. Hamaki zachęcają do relaksu, a aromat dobiegający z kuchni – do czerpania z jej dobrodziejstw. Pomiędzy starymi kontenerami znaleźć można zielony zakątek, zaszyć się w czytelni, odkryć przestrzenie przyjazne dzieciom i dołączyć wraz z nimi do serii warsztatów kreatywnego działania. Najważniejszą cechą stworzonego tu Generatora Malta wydaje się możliwość spędzenia czasu w przyjaznym środowisku pośród zgiełku miasta i spotkania ciekawych ludzi; jak z niej skorzystamy, zależy tylko od nas.

Poniedziałek był dniem ostrożnej próby, ale – „Oh, man!” – festiwalowa maszyna zaczyna się rozkręcać. Choć wczoraj nie brakowało propozycji o różnym charakterze, mój wybór festiwalowych atrakcji zdominowany został przez dźwięki o zawrotnej skali, rozpiętej pomiędzy próbą podsłuchania akustycznej komunikacji roślin i pytań, które mogłaby zadawać ryba, gdyby porozumiewała językiem ludzi (wystawa „Transnature Is Here” w Starej Rzeźni, gdzie interaktywne instalacje łączą inspiracje pochodzące z natury z informatycznym soft- i hardware’m) do zapierających dech w piersiach dźwięków kosmosu w spektaklu Socìetas Raffaello Sanzio. Wieczorem grupa kobiet mocnymi głosami wyśpiewała wizję obrazu współczesnej Polki, znajdując sposób na ujęcie jej stereotypu w ironiczny cudzysłów („Chór kobiet: Tu mówi chór”, pierwsza odsłona serii Marty Górnickiej, czekają nas jeszcze dwie). Koncert Grabka, choć nie oszołomił, momentami pozytywnie zaskoczył, przywodząc na myśl jasną (ale i pozbawioną połowy mocy) wersję Godspeed You! Black Emperor. Silent Malta natomiast – co nie dziwi już chyba nikogo – zarówno w dziennej, jak i w nocnej odsłonie przepełniona była soczystymi brzmieniami dostępnymi dla wszystkich tych, którzy nie wahali się założyć słuchawek.

Muzyka sfer niebieskich, o brzmieniu zbadanym i opisanym niedawno przez naukowców, przybrała konkretną postać na scenie „Four Season Restaurant” Romeo Castellucciego (Sala Wielka CK Zamek, kolejne spektakle dziś i jutro). I chociaż szum promieniowania rentgenowskiego emitowanego przez GRS 1915-105, odległą od Ziemi o 250 milionów lat świetlnych czarną dziurę w gwiazdozbiorze Perseusza, jest podobno o 56 oktaw niższy od średniego C, został on zamieniony w dźwięki słyszalne dla ucha ludzkiego i stał się powracającym lejtmotywem kompozycji Scotta Gibbonsa. Widownia wystawiona została na próbę, fizycznie odczuwając potężne fale akustyczne reprezentujące najczarniejszą czerń i koniec, o którym – zafascynowani życiem – chętnie zapominamy. Spektakl był próbą cierpliwości; nie wymagała jej jeszcze pierwsza, bolesna scena symbolicznej rezygnacji z posługiwania się mową, ale kolejna godzina (z tekstem „Śmierci Empedoklesa” Friedricha Hölderlina, opisywanym jako przykład „ciągłej niepewności możliwego połączenia działań i znaczeń”) – już tak. Pozostawiona sama sobie publiczność doczekała dwóch bardzo mocnych akcentów, nawiązujących do odmiennych nurtów sztuki współczesnej (oczywisty cytat z Maurizio Cattelana kontrapunktowany uderzeniem przypominającym spektakularne prace Billa Violi), które ogłuszyły ją dźwiękiem i obrazem. Szok i zagubienie interpretacyjne widzów było tak wielkie, że dziesięć odważnych aktorek nagrodzonych zostało jedynie słabymi, niepewnymi oklaskami.

Przed nami kolejny fascynujący dzień festiwalu; coraz więcej wydarzeń w różnych punktach miasta i dalszy ciąg niebiletowanych propozycji na Placu Wolności, na które – mimo deszczu – warto zwrócić uwagę. A zatem: parasole w dłoń i naprzód!

Na zdjęciu: otwarcie wystawy „Transnature Is Here”, fot. Marcin Oliva Soto (dzięki uprzejmości Malta Festival Poznań). 


Malta Festival Poznań 2013

Wstępniak: Oh, man! Festiwal!

Dzień 1.: Para buch! Maszyna w ruch!

Dzień 2: Moje serce to pompa

Dzień 3: W dół króliczej norki

Dzień 4: Przesilenie. Samobójstwo cyborgów

Dzień 5: Guzik naciskamy, melodyjkę wygrywamy

Podsumowanie: Sześć dni, sześć nocy

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×